środa, 02 grudnia 2009
Smok ze Smoleńsk, koniec telenoweli
Smok wrócił na miejsce. Zapraszam do oglądania na Smoleńsk 18 :)
środa, 11 listopada 2009
Marcin "Lelewel" Borelowski i jego tablica
Jest w Krakowie na Zwierzyńcu ulica Lelewela. Ale nie Joachima, a Marcina, który dziś - gdyby żył- obchodziłby imieniny.

Wikipedia o nim mówi tak:

Marcin Maciej Borelowski, ps. Lelewel (ur. 29 października 1829 w Półwsiu Zwierzynieckim koło Krakowa, zm. 6 września 1863) – polski działacz społeczny i patriotyczny, pułkownik w powstaniu styczniowym.

Z zawodu rzemieślnik-blacharz, majster studniarski, uczestnik wystąpień niepodległościowych w Krakowie w latach 1846 i 1848, po upadku wiosny ludówuczestnik działalności konspiracyjnej. Programowo związany z millenerami, od 1862 związany jednak ze stronnictwem czerwonych. Zajmował się organizowaniem policji narodowej i gromadzeniem broni. Współorganizator patriotycznych manifestacji ludności w Warszawie poprzedzających wybuch powstania styczniowego, w czasie powstania dowódca oddziałów partyzanckich i naczelnik wojenny województw lubelskiego i podlaskiego. Dosłużył się stopnia pułkownika. 24 marca 1863 pobity w bitwie pod Krasnobrodem i w I bitwie pod Chruśliną - 30 maja 1863 oraz zwycięski 3 września 1863 roku pod Panasówką16 kwietnia 1863 stoczył bitwę pod Borowymi Młynami[1]

Poległ w bitwie na Sowiej Górze pod Batorzem 6 września 1863 r. (Galicja).

Lublinie na osiedlu Konstantynów znajduje się ulica jego imienia.

Również w Krakowie w dzielnicy Zwierzyniec (między ul. Tadeusza Kościuszki a Senatorską) jest ulica Marcina Borelowskiego - Lelewela.


Na imieniny krakowianie ufundowali mu tablicę. Może wreszcie przestanie być kojarzony z Joachimem. 



Wszystkiego najlepszego dla wszystkich Marcinów!

poniedziałek, 02 listopada 2009
Akcja "ZNICZ dla ducha miasta"

UWAGA!

Każdego, komu leży na sercu los zabytkowych budynków w Krakowie zapraszamy dziś o 18:00 na RONDO MATECZNEGO. Stoją tam dwie stare drewniane wille,które rozpadają się na naszych oczach. Chcemy zapalić znicz "duchowi miasta", który razem z budynkami - "punktami zaczepu wspomnień"odchodzi w przeszłość. Powiedzcie swoim znajomym, przyjdźcie też sami! Wystarczy poświęcić kwadrans! Przynieście znicze!

czwartek, 15 października 2009
Smok ze Smoleński - ciąg dalszy
Uprzejmie donoszę, że smok ma się dobrze i przebywa na wakacjach w pracowni konserwatorskiej. W każdym razie tak zapewnia właściciel kamienicy. Ma wkrótce wrócić, odnowiony i - uwaga! - podświetlony.

Będzie za co wychylić kieliszek wina!
środa, 14 października 2009
Postaci, część szósta. Bandurzysta.
Ten człowiek wyglądał, jakby przed chwilą zszedł z kart "Ogniem i mieczem", po czym, otrzepawszy się, zasiadł na Rynku u wylotu Grodzkiej i zaczął grać. Ukraińskie melodie ubierały tę część miasta przez długi czas w sentyment, zadumę i permanentną jesień; bandurzysta wtopił się w krajobraz silniej, niż restauracyjne ogródki, mimo, że był z zupełnie innego świata.

Opowiadał mi kiedyś o tym, jak wiózł pociągiem swoją bandurę spod Odessy. I o tym, że jego Ukraina istnieje już tylko w piosenkach. W sieci czytałam potem, że był marynarzem i traktorzystą, a gry uczył się od byłego więźnia gułagu. Grywał w Rosji, na Bałkanach, później też w Krakowie.

Któregoś dnia zniknął. Ale ciągle można go posłuchać tutaj:




 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7